naglowek

Disneyland

Hejka! A więc żyję, dojechałam cała i zdrowa, mam się dobrze no i w końcu udało nam się złapać Internet! Drugiego dnia zaraz po całonocnej jeździe autokarem zaplanowany został cały dzień w Disneylandzie. Kiedy ostatnimi krokami zbliżaliśmy się do wejścia do parku rozrywki zupełnie nie czułam się, że jestem tam gdzie zawsze marzyłam, jednak gdy zobaczyłam słynny zamek Disneya od razu na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech i ekscytacja. Zupełnie inaczej jest widzieć coś w telewizji, Internecie,  w reklamach czy filmach a zupełnie inaczej na własne oczy.  Nie obyło się bez sesji zdjęciowej pod zamkiem, bo było to na pewno moje ‘must have’ razem z wieżą Eiffla w Paryżu. Cały park jest przegenialny. Razem z Oliwią miałyśmy swoich ulubieńców  choć nie były to rollercoastery, bo mój lęk przed kolejkami górskimi wziął górę i nie pozwolił na chociażby spróbowanie. Cały dzień w Disneylandzie zakończył się słynną, każdemu dobrze znaną paradą postaci z bajek. Ludzie byli przebrani dokładnie tak jak animowane postacie na filmach na co bardzo przyjemnie się patrzyło, a do teraz po głowie chodzi mi piosenka całego wydarzenia. Najsłodszą rzecz jaką widziałam (zaraz po małych szczeniakach i kotkach) były małe dzieciaki przebrane od stóp po włosy za ich ulubione księżniczki. 























Bądź ze mną na bieżąco - @szczuurek

Kierunek → Paris → Lloret de Mar

Dzień dobry! Jak się macie? Ja ledwo otwarłam oczy i obecnie z wysiłkiem usiłuję klikać we właściwe literki na klawiaturze, ale w końcu nadszedł dzień na który czekałam bardzo długo ale wytrwale. Za kilka godzin ruszam na obóz do Hiszpanii a dopiero co pamiętam jak do 23 lipca odliczaliśmy sto parę dni. Wczorajszy dzień dał mi możliwość odkrycia w sobie kolejnej wady - totalnie nie umiem się pakować. Zawsze moje obawy są podobne czy niczego nie zapomnę, czy będę w stanie unieść prawie 20kg walizkę, i czy w ogóle się do niej zmieszczę. Dałam radę choć muszę przyznać, że z trudem.
Oprócz tego, że całymi dniami będę smażyć się na Hiszpańskiej plaży w Lloret de Mar nie mogę się doczekać odwiedzenia Paryża, który powita nas przez pierwsze dwa dni obozu. Disneyland, myszka Mickey, wieża Eiffla, piękne francuskie uliczki kiedyś były tylko jednym z moich odległych marzeń. Jak widać marzenia nie realnie nie są!
Podróż do Paryża i Hiszpanii na pewno do najprzyjemniejszych i najkrótszych należeć nie będzie bo będziemy w trasie przez kilkadziesiąt dobrych godzin, ale mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle. Od razu muszę wam powiedzieć, że nie wiem jak często pojawiać się będą posty, bo możemy mieć problemy ze złapaniem stałego internetu. Jeśli będę miała to obiecuję, że na bieżąco będę się odzywać.











bluzka - klik/ spodenki - klik/ buty - nike/ okulary - klik/ bransoletka - klik/ naszyjnik - klik/

Bądź na bieżąco - instagram!

zlot czytelników - Poznań

Hej! W sobotę rano całkowicie padnięte i niewyspane wybrałyśmy się z Kailą w podróż do Poznania z zamiarem spędzenia ze sobą ostatnich chwil. Punktem podsumowującym cały wyjazd miał być zlot czytelników na który zaprosiłyśmy również dwie inne bloggerki - Oliwię i Binkę
Pierwszą niesamowitą niespodzianką był przyjazd przyjaciół Kaili z Gorzowa, którzy zdołali tak sprytnie wszystko zaplanować że żadna z nas nie miała o tym zielonego pojęcia. Kiedy tylko wyszliśmy z szatni w sklepie niczego nie świadome zostałyśmy uduszone przez ich uściski. Niespodzianka bezbłędna, a Karolinie już mówiłam, że ma naprawdę cudownych przyjaciół, że tak się poświęcili. Kiedy doprowadziliśmy Kailę do normalnego stanu po spotkaniu, wypiliyśmy napoje w starbucksie, przyszedł czas na zlot. Przed wyjściem do Was strasznie się denerwowałam i tylko słyszałam 'Szczurek nie trzęś się tak', 'nie denerwuj się'. Na szczęście zaraz po pierwszych zdjęciach z czytelnikami zdenerwowanie zeszło do zera. Nie spodziewałyśmy się, że przyjdzie tyle osób i każdemu kto się pojwił z osobna dziekujemy - jesteście wspaniałe! Po zdjęciach i podpisach zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie, usiadłyśmy na ławeczkach i razem z wami 'trochę' porozmawialiśmy. 'Trochę' bo nie planowałyśmy, że spotkanie będzie tak długo trwało bo aż prawie półtora godziny. Swoją obecnością zaszczyciła nas również Julka, którą rodzice przywieźli aż z Jeleniej Góry. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie wspaniałe jest to uczucie, kiedy ty możesz zobaczyć tych ludzi , dzieki którym zaszłaś tak daleko w czymś co kochasz w realnym świecie i na odwrót oni mogą zobaczyć cię nie tylko na zdjęciach i usłyszeć nie tylko przez literki na ekranie. Usłyszałam tyle miłych słów, że w niektórych momentach miałam ochotę się rozpłakać. Przyjaciele Kaili załatwili szampana - oczywiście piccolo ;) 




















na zdjęciu niestety nie ma wszystkich, bo kilka dziewczyn musiało iść wcześniej na pociag


Po wspólnych przytuleniach musiałyśmy iść już z Karoliną coś zjesć po czym udać się na pociąg. I tutaj zaczyna się druga świetna historia. Chcę was od razu uprzedzić, że będąc w Poznaniu i czekając na pociąg na peronie 4 sprawdźcie 10 razy czy wasz pociąg odjedża z 4,4a czy 4b. Tak dokładnie stanęlismy na złym peronie w oczekiwaniu na pociąg do Gorzowa, który w magiczny sposób się nie pojawiał. Chłopcy szybko zorientowali się, że stoimy pod złym oznaczeniem, jednak nie wystarczająco szybko by w biegu dobiec do odjezdzającego już ostatniego pociągu do Gorzowa. Z punktu widza wyglądało to trochę jak w filmie. Na następny bezpośredni pociąg musieliby czekać aż do 9 rano, co oznaczało nieprzespaną noc w Poznaniu. Wszystko jednak się rozwiązało i cała ekipa pojechała kilka godzin później innym pociągiem do pobliskiego miasta.

Chciałam podziękować każdej osobie jeszcze raz, która sprawiła, że ten dzień był jednym z lepszych dni w moim życiu. Cudownym czytelnikom, którzy byli obecni na zlocie, za wszystkie miłe słowa i piękne uśmiechy, Stasiowi, Adamowi i Bartkowi za cudowną niespodziankę, Julce, Bince i Oliwi za pojawienie się i Kaili za poprostu bycie. :*





Instagram - @szczuurek facebook - klik